Sprawa składek
Tu można pogdybać na temat tego czy warto wprowadzać składki dla członków stowarzyszenia czy nie.
Prosiłbym o możliwie merytoryczną dyskusje - krótkie, czytelne argumenty.
Na początek ktoś mógłby napisać:
- po co nam składki
- na co byłyby przeznaczane
- ile potrzebujemy miesięcznie, rocznie (uwzględniając poprzedni punkt)
- ...
Alternatywy:
- sponsor (lokal, gry , reklamę itp będzie zapewne łatwiej wyciągnąć niż gotówkę)
- zrzutki (pojawia się potrzeba - idzie ogłoszenie - znajdują się pieniądze)
- ...

Komentarze
Stowarzyszenie nie moze dzialac bez srodkow wlasnych, potrzebna ich na wszystko, poczawszy od pieczatki dla prezesa ;) po drukowanie ulotek i plakatow na konwenty, robienie koszulek, zapraszanie gosci na konwenty itp. mozna liczyc na sponsorow, ale skladki czlonkow to fundusz na takie wlasnie ogolne, mniej ukierunkowane dzialania.
dlaczego nie zrzutki na konkretny cel? bo byly juz takie proby i nie wyszly
wydanie kazdej zlotowki przez stowarzyszenie, niezaleznie od zrodla pozyskania, bedzie dokladnie udokumentowane i zrewidowane przez komisje, wiec bez obaw!
60 zl rocznie = 5 zl miesiecznie
skladki tez powinny byc obowiazkowe, z uwzglednieniem sytuacji, w ktorej czlonek nie mogac placic (regularnie badz wcale) zwraca sie z prosba o zwolnienie z oplad czlonkowskich do Zarzadu.
JESTEM ZA
Jeśli dobrze zrozumiałem wypowiedź Malwiny, to składki w statucie muszą być uwzględnione, żeby Stowarzyszenie powstało. To czy będą one obowiązkowe czy nie, zależy już od zarządu.
Składki obowiązkowe ograniczą członków do tych, którym zależy na rozwoju Gramajdy, ale wykluczą osoby, którym zależy, ale których nie stać na wydanie 5zł miesięcznie.
Składki nieobowiązkowe mogą doprowadzić do sytuacji, o której pisała Sawira, że część będzie płacić a część nie i pojawią się nieprzyjemne sytuacje.
Po przemyśleniu sprawy jestem za nieobowiązkowymi składkami, najlepiej na zasadzie darowizny :)
Marku, sytuacja dobrowolnych darowizn doprowadzi do tego, ze 5 osob ze swoich zarobkow bedzie ciagnela dzialanosc stowarzyszenia!
mysle, ze lepszym rozwiazaniem jest obowiazek uiszczania skladek z mozliwoscia zwolnienie z oplat przez Zarzad niz pelna dobrowolnosc.
Rozumiem, ale czy nie będzie tak, że w rezultacie te same 5 osób będzie należało do stowarzyszenia?
Obowiązkowe składki będą zmuszały niektórych do płacenia, mimo, że nie będą chcieli (z różnych powodów) a rozmowa na ten temat z jakąś komisją odpada, ponieważ może to być dla niektórych (zwłaszcza dla nowych członków), jakby nie patrzeć, trochę wstydliwe.
Będziemy musieli zaryzykować ze składkami, żeby później ewentualnie zmienić zasady. Pytanie tylko czy ryzykujemy składkami obowiązkowymi czy nieobowiązkowymi? :)
Może niech składki będą obowiązkowe przez pierwszy rok działalności a po tym czasie niech staną się nieobowiązkowe - taka burzomózgowa myśl :)
Raczej na odwrót. Zacząć bez i zobaczyć jak wielkim problemem to będzie.
napisałem odwrotnie, ponieważ łatwiej będzie zrezygnować ze składek niż je wprowadzić. Kiedy po roku okaże się, że ustalamy obowiązkowe składki możliwe, że duża część osób zrezygnuje ze stowarzyszenia.
Ale masz rację, że więcej problemów wyjdzie, kiedy składki będą obowiązkowe... ech... te dylematy życiowe ;)
Ja sklaniam sie ku opcji skladek nieobowiazkowych. Nie widzi mi sie sytuacja, ze ktos musi tlumaczyc sie przed zarzadem dlaczego nie ma 5 zl miesiecznie na wsparcie stowarzyszenia. Domyslam sie, ze doprowadzi to do tego, ze spora czesc osob nie bedzie placic, ale nic sie z tym nie zrobi :)
Witam
A moze wprowadzic cos co zachecilo by ludzi do placenia skladek.
Zostawic je jako nie obowiazkowe, ale wprowadzic pewne uprzywilejowania dla osob je placacych. Dla przykladu:
1)darmowe uczestnictwo w turniejach z nagrodami, badz tez pierszenstwo jesli limitowana liczba miejsc.
2)drobna znizka przy wejsciach na konwenty lub inne wydarzenia organizowane przez stowarzyszenie.
itp.
Jestem przeciwny. Rozroznianie czlonkow na placacych i nieplacacych jest zle, m.in. dlatego, ze nieplacacy czlonek moze byc rownoczesnie bardzo aktywny w dzialalnosci stowarzyszenia i wnosic do niego zdecydowanie wiecej niz wspomniane 5zl miesiecznie.
moze i zle, ale tak jest prawie wszedzie. placisz = dostajesz.
Mysle ze trzeba zadac pytanie co sie chce osiagnac.
1) Jak najwieksza ilosc osob placacych
czy
2) Jak najwieksza ilosc osob szczesliwych.
Znajda sie tacy co beda szczesliwy placac, ale to bedzie raczej mniejszosc.
Co do osob, ktore nie moga zaplacic wspomnianych 5zl a wnosza duzo w rozwoj i dzialanosc Gramajdy, to przeciez nie problem by zwolnic takie z uiszczenia skladki, badz tak zoorganizowac, ze owe 5zl na skladke wyplaca stowarzyszenie w zamian za dokanany wklad. Przeciez znow raczej mowimy tu o wezszym gronie osob. Natomiast tego typu plusy moglyby sklonic ludzi by jednak wydac te 5zl.
Ojoj, pieniądze tak naprawdę potrzebne są na wszystko. Nie sposób jednak przewidzieć, ile będziemy potrzebować pieniędzy rocznie, skoro nawet nie wiemy, czym tak naprawdę będzie się zajmować stowarzyszenie (poza tym, że będzie promować planszówki), w co swój czas będą chcieli zainwestować członkowie i jak bardzo będą chcieli uatrakcyjnić swoje "punkty programu".
Prawda jest taka, że nie wyobrażam sobie, żeby osoba zajmująca się organizacją turnieju czy szkolnego kółka, nie wyłożyła od czasu do czasu z własnej kieszeni pieniędzy. Po prostu będzie musiała to zrobić chociażby w postaci naklejenia kartek papieru z numerkami na stolikach turniejowych, czy wydrukowania plakatu :/ (o większych wydatkach nie wspomnę) Stowarzyszenie naprawdę nie będzie w stanie pokryć wszystkich wydatków, nawet przy regularnie płaconych składkach członkowskich i mam nadzieję, że przyszli członkowie zdają sobie z tego sprawę... Dobrowolne darowizny na rzecz stowarzyszenia po prostu są nieodzowne...
Czy składki powinny być obowiązkowe...? Nie wiem. Od początku byłam przeciwna składkom, uważałam że dobrowolne darowizny są lepsze. Składki naprawdę mogą zniechęcić ludzi, nawet takich, którzy chcą coś robić. I to niekoniecznie z powodów finansowych. Naprawdę wolałabym, żeby członkowie stowarzyszenia po prostu coś robili, a nie płacili 5 zł miesięcznie. Swoją drogą data rejestracji stowarzyszenia nie jest datą magiczną, wraz z którą nagle z nieba spadną nowe możliwości, więc można by już pomyśleć nad próbką swoich możliwości...
Różnicowanie "jakości" członków poprzez kryterium płatności składki nie jest dobre, szczególnie przy rozpoczynaniu działalności jako Stowarzyszenie.
Glosy różne już się podnosiły przy kwestii ustalania stosunku Stowarzyszenia do Gramajdy: czy Stowarzyszenie nie wpłynie na poniedziałkowe spotkania i czy będzie to tylko pewna "zorganizowana subgrupa osób chcących działać szerzej" w ramach Gramajdy - otwartej grupy osób spotykających sie w Alibi w poniedziałki by poplanszówkować, z naciskiem na grupę otwartą.
Wprowadzenie podziałów i przywilejów to byłby strzał w stopę tworu, który jeszcze nie znalazł ośrodka równowagi i ostro się chybocze.
Kary i nagrody za płatność składek to trochę jak w przedszkolu, a w Stowarzyszeniu będą sami pełnoletni :).
Nie demonizujmy wniosku o zwolnienie z płatności składek, przecież nikt nie będzie musiał argumentować dlaczego wnioskuje - to będzie formalność dla utrzymania porządku - jak okaże się, że więcej osób będzie zwolnionych z płatności niż płacących to i tak trzeba będzie poszukać innych rozwiązań. Bo ze Stowarzyszeniem jest tak trochę jak z Wspólnotami Mieszkaniowymi. jak nie ma w zapasie miesięcznie generowanego funduszu remontowego (funduszu Stowarzyszenia), to w przypadku pilnej potrzeby (np.: konwent) jednorazowo wyłożyć potrzebne fundusze jest bardzo ciężko.
Ja jestem przeciwny obowiazkowi skladek. Bo i tak wiem ze jak bede cos organizowal to bede musial wykladac czesc ze swojej kieszeni, i jak bedzie to mala suma to bedzie mi zal czasu przedstawiac sprawe stow. celem odzyskania tej kwoty.
Sam zamierzam placic te nieobowiazkowe skladki, i nigdy w zyciu nie podniose argumentu ze ty nie placisz a jak tak to mi sie nalezy bardziej. Sawira juz pisala cos o przedszkolu :P
Śmieszna sprawa ;p Fakt faktem, kasa zawsze jest potrzebna, pytanie tylko czy mozna ją mieć. Ja myśle, że jej i tak będzie za mało i organizatorzy różnych turniejów czy innych wydadza poprostu część swoich pięniędzy i mam nadzieje, że wtedy znajdzie się tez illeś inych osób które się dołożą.
Tera pewno ktoś się zastanawia czy to jest sprawiedliwe. A ja się zastanawiam czy to jest istotne.
Zastanawiam się też czy jest sens obarczac członków składkami, skoro mogą zrezygnować z członkostwa i nie płacić :p I pytanie kto wobec takiej sytuacji wprowadziłby jakieś przywileje dla członkow aby zmotywować ludzi do przystąpienia i płacenia ;p
Według mnie wszyscy będziemy działac tak długo jak bedzie nam sie chciało, a składki w tym nie pomogą
pora lecieć do Alibi, szkoda, ze nie wyszedłem poł godziny wcześniej ;s
Ja myślę tak:
Składki są nieobowiązkowe:
... , więc płaci ja niewiele osób. Potem przychodzi ktoś kto składek nie płaci i powiedzmy chce zrobić jakiś turniej czy coś i wydaje kasę itp. Potem ktoś kto składki płaci chce coś zorganizować, dajmy ba to granie w jakimś domu dziecka i okazuje się ze kasy już nie ma i musi sam zapłacić. Co on sobie pomyśli?
Albo inaczej: czy osoba która nie płaci składek będzie miała odwagę coś zorganizować? Czy nie pomyśli, że woli już nic nie robić niż prosić o kasę do której się nie dokładał? Jak nie poprosi to sam nie wyda zł przecież.
Składki są obowiązkowe:
Organizując jakiś "iwent" zawsze jest jakaś chociaż częściowa rekompensata, co zmotywuje bardziej członków do działania.
Skarbnik będzie miał więcej roboty ze zliczaniem kto płaci składki a kto nie.
Zawsze ochotnicy mogą dać więcej niż nędzne 5 złociszy miesięcznie.
Wzrasta poczucie wspólnoty (hmm trochę to infantylnie brzmi)
Celem stowarzyszenia jest szerzenie planszówek, jak ktoś jest członkiem to już płacąc składkę przyczynia się do nawracania. Nawet jak ktoś inny te pieniądze wyda. Nawet będąc członkiem biernym, coś dajemy. Nie płacąc składki a będąc członkiem, i nic nie robiąc jaki jest sens?
Jeśli płacimy to wszyscy, obowiązkowo i tyle.
Też nie wiem o co tyle płaczu. Jakby 5 zł miesięcznie mniej w budżecie stanowiło kwintesencję czyjegoś być albo nie być. Ludzie to tylko 5 zł... Na piwo nawet w Alibi jedno nie wystarczy. Czy aż tak dużo skąpych poznaniaków gości w Alibi? :P
Tu nie chodzi o 5 zl miesiecznie tylko o przyszle problemy z rozdysponowywaniem skladek. Nie beda one w sposob sprawiedliwy i rowny dysponowane i to moze rodzic problemy. Dlatego jestem za dobrowolnymi, wtedy nikt nie bedzie mowil ze skoro dalem to mi sie nalezy.. dales bo chciales i juz Cie te pieniadze nie obchodza.
Sławek ale jakie problemy z rozdysponowaniem? I co się ma niby należeć jak się da 5 z? Bo nie bardzo rozumiem :)
skladki nie beda (rozwiewam obawy Slawka, co do niesprawiedliwosci podzialu!!!) przeznaczane na potrzeby czlonkow stowarzyszenia, tylko na potrzeby stowarzyszenia!!!
nie oszukujmy sie, glownie srodki pieniezne bedziemy probowac pozyskiwac od sponsorow *i tu potrzebna prezna grupa czlonkow!
ale jakby co, bedziemy wiedziec, ze te 60zl od czlonka na koncie lezy i jest na drobne wydatki biezace.
nie demonizujmy równiez wniosku o zwolnienie z oplat czlonkowskich -to jest rozwiazanie ogolnie przyjete i swietnie funkcjonujace.
na pomoc w finansowaniu konwentow i turniejow oraz wiekszych przedsiewziec bedziemy probowac przekonywac sponsorow!!
a jeszcze a propos 'doplat' do organizowanych przez siebie imprez
chwala tym, ktorzy doplacili w historii Gramajdy, takie sytuacje jednak sa niezdrowe, tworza pewnien niesmak i w konsekwencji zniechecaja do aktywnosci -nalezy ich zatem unikac! stad tez kolejny argument do obowiazku skladek -kazdy czlonek przyczynia sie (chocby posrednio) do organizacji imprezy!
chaos_maker - zdefiniuj potrzeby stowarzyszenia... Adam mówił coś o 1.300 zł na samo pozycjonowanie strony i coś tam jeszcze (tak wiem, jestem ignorantem - kompletnie się na tym nie znam). To już są nasze roczne składki.
Jeśli chodzi o sponsorów... Jasne, że będziemy chcieli pozyskiwać środki pieniężne od sponsorów, tylko że najpierw tym sponsorom trzeba coś pokazać i zaoferować. Żeby coś pokazać, trzeba coś zorganizować, więc tak czy owak trzeba wyłożyć chociaż małą kwotę z własnej kieszeni (chociażby na telefony do tych sponsorów!). Poza tym nasze działania chyba nie będą ograniczać się do wielkich imprez, a sponsorów na turniej szkolnego kółka planszówkowego chyba trochę trudno pozyskać...
Co do dopłat - ja tam nie czuję niesmaku i raczej czuć nie będę. Jeśli uznam, że czuję się oszukiwana, po prostu przestanę dokładać do organizowanych w ramach stowarzyszenia imprez.
demnogonis
"czy osoba która nie płaci składek będzie miała odwagę coś zorganizować? Czy nie pomyśli, że woli już nic nie robić niż prosić o kasę do której się nie dokładał? Jak nie poprosi to sam nie wyda zł przecież."
Twoja wypowiedź wydaje mi się absurdalna... Jak dana osoba będzie chciała coś zorganizować, to zorganizuje to i bez składek... Niestety na początku będzie trzeba trochę dokładać z własnej kieszeni i po prostu trzeba się z tym pogodzić.
"Celem stowarzyszenia jest szerzenie planszówek, jak ktoś jest członkiem to już płacąc składkę przyczynia się do nawracania. Nawet jak ktoś inny te pieniądze wyda. Nawet będąc członkiem biernym, coś dajemy. Nie płacąc składki a będąc członkiem, i nic nie robiąc jaki jest sens?"
Zakładam, że taka osoba w ogóle nie wstąpi do stowarzyszenia, bo niby po co miałaby to robić? Bo jest fajnie być członkiem stowarzyszenia? Bez sensu...
"Twoja wypowiedź wydaje mi się absurdalna... Jak dana osoba będzie chciała coś zorganizować, to zorganizuje to i bez składek... Niestety na początku będzie trzeba trochę dokładać z własnej kieszeni i po prostu trzeba się z tym pogodzić."
No i własnie o to chodzi, jak kogoś nie stać na składkę to tym bardziej nie będzie go chyba stać na zrobienie czegoś i bez składek, na same telefony wyda więcej niż te 5 zybla.
malwino ( i wszyscy) :)
Fakt, Adam placi za strone, sam ja modernizuje itd. a co najwazniejsze nie chce od Stowarzyszenia za to zlotowki, wielu ludzi tak wlasnie robi/bedzie robic w roznych dziedzinach, co nam tylko ulatwi trudne zadanie trwania i rozwijania dzialalnosci.
Jednak pani na poczcie nie zasponsoruje Ci znaczkow na listy z podziekowaniem dla sponsorow dlatego ze lubi planszowki, pan w punkcie ksero nie nastuka Ci ulotek bo pograsz z nim partyjke hive'a w czasie kserowania itd. itp! to sa niby male sumy ale sa i wlasnie na takie rzeczy tj biezace wydatki trzeba miec pieniadze ze skladek czlonkowskich.
inna sprawa, ze nie zgadzam sie z Toba, ze sponsorzy nie beda zainteresowani pomoca w szerzeniu planszowek w kolku dzieciakowym. jedym z naszych glownych celow jest dzialalnosc oswiatowo-wychowawcza!
a co do Twojej deklaracji, ze nie czujesz niesmaku po doplaceniu do turnieju..... hmmm, sama stwierdzasz, ze jak Ci sie znudzi, to dokladac nie bedziesz! -kolejny argument do obowiazkowych skladek wszystkich czlonkow!
chaos_maker: polecam kurs czytania ze zrozumieniem tekstu. Nie napisałam nigdzie, że jeśli mi się znudzi, przestanę dopłacać, tylko jeśli będę się czuć oszukiwana. A że mam w zwyczaju wyjaśniać takie sytuacje, na pewno nie przestanę działać w stowarzyszeniu ot tak. Z mojej strony koniec tematu. Róbcie sobie co chcecie.
jestem za tym, żeby przenieść dyskusję o składkach ze strony do świata rzeczywistego :) Unikniemy niepotrzebnych nieporozumień, których tak naprawdę nie ma podczas rozmowy w cztery (czy nawet więcej) oczy. Sam tekst nie oddaje tonu głosu i bez sensu by było, gdybyśmy się pokłócili o jakieś wymyślone sprawy, prawda? :)
Wszedłem na kolejny temat o stowarzyszeniu i kolejna kłótnia. Ludzie, wyluzujcie. Jak już Malwina zaczyna się obrażać, to niezbyt dobrze to wróży.
A merytorycznie - składki jak najbardziej obowiązkowe, 5 zł miesięcznie to absolutne minimum - i tak moim zdaniem niewystarczające.
Mam wrażenie, że z pola widzenia umyka podstawowa kwestia. Stowarzyszenia nie zakładamy po to, żeby było nam miło, że mamy stowarzyszenie. Ma ono konkretne cele i zakładam, że zamierza je ono realizować. Jest oczywiste, że celi tych nie da się zrealizować bez środków finansowych - chaos maker słusznie wskazała, że choćby najbardziej trywialne rzeczy wymagają pieniędzy.
Nie zgadzam się z twierdzeniami, że jak ktoś coś będzie organizował to i tak coś sam dołoży. Czy właśnie taka polityka nie uderza w osoby, które mają mniej środków? Przecież tym sposobem te osoby będą unikać organizowania czegokolwiek, mając świadomość, że nie stać ich, by samemu ponosić koszty organizacji. Gdyby natomiast wiedziały, że do ich dyspozycji będą środki stowarzyszenia, nie miałyby oporów przed podjęciem się organizacji jakiś wydarzeń.
Oczywiście, że dobrowolne datki osób, które na to stać są jakimś rozwiązaniem. Ale to może rodzić obawy, że osoby, które będą łożyć większe kwoty niż inni zaczną sobie rościć większe prawa do decydowania o poczynaniach stowarzyszenia - skoro w większym stopniu je finansują.
Poza tym dobrowolne składki się ewidentnie nie sprawdziły - każdy miał dobre chęci, a wyszło na to, że zebrana kwota pokryła zaledwie jedną trzecią zakupionych sukien.
Wstępując do stowarzyszenia - a przecież nie każdy musi to zrobić, żeby przychodzić na spotkania do Alibi - członek bierze na siebie konkretne zobowiązania, że będzie wspierał stowarzyszenie w realizacji jego celów. Bardzo wymiernym sposobem wsparcia są składki. Nie wierzę w to, że 60 zł rocznie (a nawet więcej) jest kwotą, która przekracza możliwości przeciętnego miłośnika planszówek, który zapewne wielokrotność tej kwoty wydaje na gry. Każdy członek powinien mieć świadomość, że w jakiś sposób wpływa na sytuację stowarzyszenia. Jeśli te 5 zł miesięcznie ma być wyrzeczeniem - ok, członek powinien być gotów na takie wyrzeczenie, skoro podjął decyzję, by robić coś wspólnie w ramach stowarzyszenia.
A jeśli zdarzy się taka sytuacja, że kogoś istotnie nie stać, ale chce działać i angażować się w działalność stowarzyszenia, nie widzę przeciwwskazań, by przyjąć zasadę, która upoważnia zarząd do zwolnienia takiej osoby z obowiązku płacenia składek.
Z drugiej strony nie widzę żadnego powodu, by ułatwiać zostanie członkiem stowarzyszenia osobom, które nie mają zamiaru ani wspierać stowarzyszenia finansowo, ani angażować się w jego działalność. Dobrowolne składki siłą rzeczy mogą doprowadzić do takiej sytuacji, że stowarzyszenie będzie miało tego rodzaju członków.
Osobiście więc jestem zdania, że składka powinna być podniesiona co najmniej do 10 zł miesięcznie. Obecnie - przy założeniu, że do stowarzyszenia wstąpi 30 osób (a nie wiem, czy to nie nazbyt optymistyczne założenie) - roczne przychody stowarzyszenia wyniosłyby 1.800 zł, co wystarczy na pokrycie opłaty za stronę internetową i niewiele więcej. Z czego zatem sfinansujemy nasze ambitne plany? Nie wierzę raczej w szybkie zdobycie sponsorów innych niż wydawcy planszówek, którzy wspomogą nas raczej rzeczowo niż finansowo.
Niech osoby, które są przeciwne składkom, przemyślą sobie, jak widzą budżet stowarzyszenia i co wg nich stowarzyszenie powinno zacząć robić po swoim powstaniu. Bo ja nie widzę żadnych poważnych działań, które stowarzyszenie może podjąć nie mając pieniędzy.
Obale twoja glowna teze pjaj. Da sie dzialac nie majac pieniedzy ze skladek. Skad to wiem? Ano stad ze z Malwina juz zaczelismy dzialac. W ten czwartek poprowadzimy kolko planszowkowe w poznanskim liceum, probujemy nawiazac kontakt z swietlica srodowiskowa i biblioteka by zrobic pokazy gier planszowych dla dzieci. Nie przeszkadza nam brak skladek, nawet brak stowarzyszenia w niczym nie przeszkadza.
Bo prawda jest taka ze trzeba najpierw chciec dzialac a nie sie zoladkowac o trzeciozedna sprawe jaka sa skladki.
Wiec moja propozycja wpierw zacznijcie cos robic a potem jak sie okaze ze potrzebujecie na to srodki to bedzie mozna mowic o konkretach ile kasy potrzebujemy w ujeciu miesiecznym/rocznym na dzialalnosc i jakiej wysokosci skladki beda potrzebne.
I tak nie ma juz co dyskutowac kazdy ma swoje stanowisko, reszta wyjdzie w glosowaniu, i mniejszosc dostosuje sie do wiekszosci.
Jaka jest szansa, że porozmawiamy o tym normalnie, to jest na spotkaniu założycielskim?
(Pojawię się na nim koło 18.45.)
Popieram Auerusa. W tej chwili zrobiło się tu bardzo nieprzyjemnie i odechciało mi się Stowarzyszenia (żartuję ;)). Powinienem się zjawić na zebraniu, ale nie wiem gdzie będzie i o której
Nie zamierzam przystąpić do Waszego stowarzyszenia, ale moim zdaniem to co napisał Pjaj jest jedyną sensowną rzeczą w tym wątku.
Koszty to jedno a chęci to drugie!
A co do wstępnych działań Malwiny i Sławka… to się chwali, ale nawet w tym przypadku na chęciach się nie kończy, gdyż planszówki którymi dysponujecie też kosztowały, a poza tym dojazd jak i czas spędzony przy grach też kosztują…
Moja propozycja: podzielcie składki na normalne i studenckie… może to trochę uspokoi atmosferę
Jeśli kwestia finansowania przyczynia się do takich reakcji… to nie wróżę Wam sukcesu…
Całkowicie popieram Pjaja:
"składki jak najbardziej obowiązkowe, 5 zł miesięcznie to absolutne minimum - i tak moim zdaniem niewystarczające".
A przy okazji kwestii składek, i iluzorycznych problemów które wyciągacie - odechciewa się robić cokolwiek. Jeśli zwykle 5 zł wzbudza dyskusje na takim poziomie, to co będzie gdy przyjdzie wybrać salę na konwent, dom dziecka w którym będziemy prezentować planszówki czy wybór rodzaju wysyłki listu (polecony, ekonomiczny, priorytet - możemy nieogarnąć tych opcji przez miesiąc).
Ciemność, widze ciemność .... Shadows over Gramajda
Tak jak wspominałam, punktów zapalnych jest wiele, a ostrej wymiany zdań najwięcej jest przy tematach powiązanych ze Stowarzyszeniem :). Fajnie, jak uda się przełożyć te emocje na działanie.
Dyskusję na temat składek najlepiej rzeczywiście przenieść do real'a, czyli na spotkanie, przy czym w mojej opinii mamy pierwszą decyzję do podjęcia w tajnym głosowaniu. Jawne może przerodzić się w wielogodzinne posiedzenie.
Pewne racje ma każda ze stron, trzeba będzie dojść do pewnego kompromisu lub przyjąć decyzję większości.
@ DJCrovley
Grzesiu (pandura) ma rację. Wasze działania należy oczywiście chwalić, ale nie byłyby one możliwe bez środków, które w to zaangażowaliście choćby na zakup planszówek. Choćby zwołanie walnego zgromadzenia wymagać będzie wydatków na korespondencję (zakładam, że nie zawsze uda się wysłać zawiadomienia mailem). Organizacja jakiegokolwiek turnieju czy konwentu wymagać będzie nie tylko olbrzymiej ilości pracy, ale również środków. Nie wyobrażam sobie, że będziemy je zbierać naprędce, podejmując wówczas decyzję o składkach. Zresztą jeśli w takim wypadku mają być obowiązkowe składki, nie widzę żadnego powodu, by nie miały one obowiązywać przez cały rok, a nie tylko od zdarzenia do zdarzenia. Przypomina mi się Rzeczpospolita szlachecka, gdzie szlachta opodatkowywała się tylko wtedy, gdy było to już absolutnie niezbędne.
Niestety podzielam też obawy Przemka (woj_settlers) - strasznie dużo emocji i sporów już na starcie. Strach pomyśleć co będzie dalej.
Od poczatku wiedzielismy ze sprawa skladek bedzie punktem zapalnym wiec nie ma sie co dziwic ze sa owe emocje. Ale to lepiej ze teraz to poruszylismy a nie pozniej.
I popieram marka do czasu spotkania lepiej temat zamknac nic nowego juz tutaj nie napiszemy.
To ja o alternatywnych sposobach zdobycia pieniędzy na Gramajde (podobny wątek pojawił sie na gry-planszowe.pl ale spotkał sie z dość chłodnym przyjęciem)
Słyszeliście na pewno o systemach partnerskich banków i innych instytucji finansowych. ja korzystam od czasu do czas z systemu partnerskiego bankier.pl (www.systempartnerski.pl)
Do rzeczy jak to działa:
jeśli chcecie założyć konto bankowe, kartę kredytową, czy wziąc kredy - to co robicie?
Idziecie do banku lub wypełniacie formularz kontaktowy na stronie banku - z banku dzwonią, umawiacie się na spotkanie i idziecie do banku (względnie sprawa jest załatwiana korespondencyjnie w przypadku kont w bankach wirtualnych)
Jak działa system partnerski - zamiast wchodzić bezpośrednio na stronę banku, wchodzicie na specjalną stronę partnerską - gdzie klikacie w link, który przekierowuje do formularza kontaktowego odpowiedniego banku. Dalej działa to tak jakbyście wypełnili formularz bezpośrednio na stronie banku. Stronę można modyfikować, więc można ją ładnie ugramajdowić.
Rożnica jest jedna - jeżeli (w uproszczeniu) dojdzie do założenia konta, karty czy nabycia innego produktu bankowego - partner otrzymuje prowizję (15-35 zł za konto i kartę kredytową, 0,3%-0,5% kwoty kredytu w przypadku kredytów)
Załóżcie konto w systemie partnerskim na Gramajdę (lub prezesa czy kogoś innego zaufanego), jeśli założenie na fundację nie będzie możliwe i poproście wszystkich członków stowarzyszenia (oraz innych grających w alibi) o korzystanie z tej strony.
Kokosów z tego raczej nie będzie, ale parę planszówek rocznie na nagrody uda się za to kupić.
Założełem takie konto z czystej ciekawości dawno dawno temu i kilku znajomych skorzystało, dzięki czemu w szafie przybyły 3 nowe tytuły :)
(sam dla siebie kupiłem ubezpieczenie za pośrednictwem własnego konta)
To chyba by wymagalo prowadzenia dzialanosci gospodarczej. Ale to nasi prawnicy powinni stwierdzic.
Jeśli na stowarzyszenie to pewnie tak - jeśli na osobę fizyczna to nie (system jest realizowany na podstawie umowy zlecenia). Niech zajmie się tym zaufana osoba i po sprawie. Tak będzie najprościej.
Dodaj nowy komentarz