ALIBI - GRAMAJDA | Gramajda

ALIBI - GRAMAJDA

18 czerwiec 2018, poniedziałek 18:30 do poniedziałek 23:45

8 tygodni 2 dni temu
o 18:30

Alibi Club, Poznań, Niepodległości 8 (wejście od Taylora)

Zdjęcia i filmy z tego spotkania:

Dodaj własne zdjęcia lub film.

Jak co tydzień w poniedziałek zapraszamy stałych bywalców i nowe twarze, doświadczonych i tych, którzy znają tylko Monopoly i Chińczyka. Na spotkaniach w Alibi udostępniamy gry stowarzyszenia, ale zachęcamy także do przynoszenia własnych. Większość gier jest zazwyczaj tłumaczona tuż przed rozgrywką. W razie wątpliwości/sugestii piszcie śmiało – na pewno pomożemy!
Zalogowani użytkownicy mogą planować rozgrywki z wyprzedzeniem. Pamiętajcie, że to tylko kilka z wielu tytułów dostępnych na każdym spotkaniu.

Komentarze

Sposób wyświetlania komentarzy

Wybierz preferowany sposób wyświetlania komentarzy i kliknij "Zachowaj ustawienia", by wprowadzić zmiany.
Obrazek użytkownika rzabcio
rzabcio
Sun, 17/06/2018 - 23:36

Szukamy graczy do New Angeles w wersji polskiej. To bezkostkowy, karciany tytuł pod FFG, pół co-op (wszyscy mogą przegrać), pół-nie-co-op (przynajmniej jeden przegra, kilka osób może wygrać) w świecie Netrunnera. Start ok 18.

Obrazek użytkownika rokter
rokter
pon., 18/06/2018 - 09:34

bedę koło 19.00

Zapraszam na Inis (przedobra strategia z irlandzkimi plemionami w roli głównej) lub Rising Sun, lub co tam chcecie.

Obrazek użytkownika Nikoś
Nikoś
pon., 18/06/2018 - 15:29

Również pojawię się koło 19:00 prawdopodobnie, o ile nic mi nie wyskoczy ;)
EDIT: Jednak mnie nie będzie :(

Obrazek użytkownika rzabcio
rzabcio
wt., 19/06/2018 - 11:30

Chciałbym polecić New Angeles ale mam wątpliwości.

Nie tyle, że to słaba gra (choć umówmy się, nie urwało chyba nikomu d...), ale miks negocacji, motywu zdrajcy, współpracy i współzawodnictwa w jednym worku (!) okazał się być trochę ponad nasze siły (a na pewno ponad moje siły). Grałem trochę w gry negocjacyjne, BSG, Agentów itp. zawsze jakoś udało się NIE wchodzić na grunt personalny (a przynajmniej nikt mi nigdy nie powiedział, że go uraziłem), nawet jeśli szły grube teksty to zawsze było to w konwencji gry. Tutaj jednak zgubiliśmy gdzieś równowagę, o mało nie doszło do rękoczynów i/lub rage-quita i właściwie porzuciliśmy aspekt współpracy. Ku uciesze Mikołaja-federalisty (swego rodzaju zdrajcy, który może wygrać, gdy wszyscy przegrają).

Na szczęście jako ludzie ogarnięci myślę, że mogę powiedzieć, że koniec końców odeszliśmy od stołu w pokoju, jedynie z lekkim niesmakiem i pewną dawką pokory. Naprawdę nie wiem, czy będę chciał jeszcze kiedyś usiąść do tego tytułu, choć nie mówię stanowczego nie.

PS. A nie, jednak miałem kiedyś taką sytuację. W "Here I Stand".

Obrazek użytkownika grzegorz600
grzegorz600
wt., 19/06/2018 - 11:56

Wielkie dzięki za wczorajsze New Angeles. Nie sądziłem, że gra może wywołać tyle negatywnych emocji. Przemyślałem, co skazało nas na przegraną i doszedłem do wniosku, że graliśmy optymalnie w zadanych warunkach :)
Ta gra nie jest grą kooperacyjną.

W grze są 4 (5?) rodzaje zagrożeń. W każdej turze przynajmniej 2-4 graczom zależy na utrzymaniu/zwiększaniu tych zagrożeń, ponieważ to jest podstawowe źródło punktów (inwestycje).

Drugim źródłem punktów jest zdobywanie kart.
Ostatni/przegrywający gracz/gracze powinien zawsze wystawiać kontrofertę lub głosować za ofertą dającą mu punkty lub tak, by jego przeciwnik nie dostał karty.

Dla miasta powinien pracować tylko ten kto aktualnie wygrywa ze swoim przeciwnikiem (pod warunkiem, że nie narusza swojego warunku inwestycji). Jednak mechanizmy balansujące sprawiają, że wszyscy mają zbliżone wyniki... i nie ma komu zajmować się miastem.

Sytuacja na planszy jest przez całą grę niejasna. Trudno nawet policzyć, co powinniśmy zrobić, bo ilość niewiadomych przytłacza.
Do tego dochodzą skomplikowane efekty kart akcji, które nie rozwiązują problemów, tylko zamieniają jedne zagrożenia na inne a ich użycie silnie zależy od przeprowadzającego akcję.

Przy takim ustawieniu gry optymalną strategią wygrywającą jest gra na własne cele. Max współpracy to akcja-dla-mnie/karta-dla-ciebie (co jest bardzo trudne, bo każdy ma głównie "swoje" karty i tylko 6 możliwości działania w całej grze).

Podsumowując...
Ciekawa gra 'take-that' ze sporą losowością, niewielkim aspektem negocjacyjnym i wynikiem zdeterminowanym przez zasady. Nie jest to "kooperacja ze zdrajcą" tylko wyścig z uprzywilejowanym graczem.

Raz jeszcze bardzo dziękuję ze grę i spore emocje, które się wyzwoliły. Gdybym wcześniej zorientował się, że nie chodzi o współpracę, pewnie bawiłbym się jeszcze lepiej :0
Podobnie jest z Homeland'em - to też jest gra konkurencyjna, gdzie próba traktowania jej jak kooperacji kończy się rozczarowaniem.

Obrazek użytkownika rzabcio
rzabcio
wt., 19/06/2018 - 12:58

Właśnie też rozważam kwestię losowości, bo choć kości ani żadnego innego elementu losowego nie ma poza kartami, a te są podzielone na kategoeir i się powtarzają (trochę jak w BSG), to jednak jest tyle rodzajów kart - wydarzenia, assety, karty akcji i inwestycje - że ich sumaryczny, końcowy efekt może bardzo różny, od skrajnej porażki do "z palcem w nosie".

Obrazek użytkownika kubam
kubam
sob., 23/06/2018 - 15:01

próba

Dodaj nowy komentarz

Treść tego pola jest prywatna i nie będzie udostępniana publicznie.
CAPTCHA
Udowodnij, że nie jesteś złym botem.
By submitting this form, you accept the Mollom privacy policy.