Alibi, 24 sierpnia 2009

24 sierpień 2009, poniedziałek 17:30

14 lat 40 tygodni temu
o 17:30

Alibi Club

Zdjęcia i filmy z tego spotkania:

Dodaj własne zdjęcia lub film.

Serdecznie zapraszamy!

Komentarze

Sposób wyświetlania komentarzy

Wybierz preferowany sposób wyświetlania komentarzy i kliknij "Zachowaj ustawienia", by wprowadzić zmiany.
Obrazek użytkownika Kristoff
Kristoff
Sun, 23/08/2009 - 23:36

Czy może ktoś na jutro przynieść "League of Six". Z tego co pamiętam ktoś z przychodzących jest posiadaczem tej gry.

Obrazek użytkownika rokter
rokter
pon., 24/08/2009 - 11:09

mam już w torbie. też chętnie zagram.

Obrazek użytkownika Kristoff
Kristoff
pon., 24/08/2009 - 16:37

Super :)
Mam nadziej że patrząc na fotkę w Twoim avatarze rozpoznam Cię :)

Obrazek użytkownika harkonnen81
harkonnen81
pon., 24/08/2009 - 16:38

Powiedz jedno słowo: Prezes a będzie uzdrowiona dusza twoja :)

Obrazek użytkownika Kristoff
Kristoff
pon., 24/08/2009 - 16:43

Potęga internetu! Już wiem z kim rozmawiam. Nie istnieje coś takiego jak anonimowość w Sieci :)

Obrazek użytkownika Kristoff
Kristoff
pon., 24/08/2009 - 22:38

Bartek: jeszcze raz dzięki za przyniesienie i wytłuczenie "League of Six" :)

Do następnego.

Obrazek użytkownika ela
ela
wt., 25/08/2009 - 09:13

Czy jakaś dobra dusza wzięła wczoraj ze sobą moje Glory to Rome??:-)

Obrazek użytkownika rokter
rokter
wt., 25/08/2009 - 09:37

kristoff - no problemo i polecam się na przyszłość.

A CO DZIAŁO SIĘ WCZORAJ?

Generalnie był to wieczór Gości i Powrotów:

- odwiedziło nas całkiem spore towarzycho z Warszawy, które pobłądziło chyba w drodze powrotnej z Kaszubkonu
- wpadła very sympatyczna koleżanka z Krakowa
- zajrzała po długiej przerwie Britta z kolegą
- wrócił wreszcie połamany Przemek
- pojawił się (również po sporej przerwie) szczodrze obdarzony przez naturę Kmet (którego wspomniana natura obdarzyła córeczką...

...a to tylko ci, z którymi udało mi się zamienić słowo/w coś zagrać, więc niewykluczone, że miłych niespodzianek było jeszcze więcej.

A w co pyknąłęm?

- Archaeology - niespodziewane zwycięstwo w tę symaptyczną, dość losową karciankę wlało we mnie otuchę i odwagę na nadchodzący wieczór...
- League of six - ...którą jednak szybko odebrała mi pierwsza porażka, w grę, w której należało trochę pomyśleć...
- Alea iacta est -...druga porażka w grę z kostkami, w której jednak dobre rzuty nie wystarczyły, żeby wygrać, bo znów trzeba było trochę pomyśleć...
- League of six - ...i trzecia porażka (może nie totalna, bo drugie miejsce, ale w końcu doświadczenie powinno kurde procentować, a jakoś o tym zapomina)

Wyglądało na to, że wieczór skończy się lekką frustracją, lecz bez cienia załamania (na szczęście w kwestii notorycznych klęsk doświadczenie jednak procentuje i dzięki częstym porażkom zahartowałem się na tyle, że coraz rzadziej miewam myśli samobójcze).
I właśnie wtedy dobry kolega Kmet wyszedł z propozycją ostatniej, dwuosobowej partyjki Wikingera. No i to nareszcie był ten moment, dla którego warto było przegrać w te wszystkie poprzednie głupie gry. Po zażartej walce i z oboma wynikami znacznie przekraczającymi setkę udało mi się wreszcie udowodnić samemu sobie, że jeszcze za wcześnie, aby umierać ;-)

Senkju ewrybady.

Dodaj nowy komentarz

Treść tego pola jest prywatna i nie będzie udostępniana publicznie.
CAPTCHA
Udowodnij, że nie jesteś złym botem.
By submitting this form, you accept the Mollom privacy policy.